Ile Lech Poznań może zarobić na kolejnych transferach?

by redakcja

W czasach tak zwariowanych, w epicentrum pandemii, nie wiemy, jak będą ewoluowały ceny na rynku transferowym. Wiele będzie zależało od tego, co ostatecznie Lech ugra w obecnej edycji Ligii Europy. Jest jeszcze trzeci czynnik, a mianowicie taki, jak mocno będzie korzystał z tych piłkarzy i promował ich w pierwszej reprezentacji Jerzy Brzęczek. Od tego, ile będą mieli przy swoich nazwiskach występów w pierwszej reprezentacji w momencie transferu, cena będzie mocno uzależniona.
Kolejnym piłkarzem, który może opuścić Lech Poznań jest Tymoteusz Puchacz. Jest lepszy w ofensywie niż w swojej podstawowej specjalności, czyli w odbiorze i w destrukcji. Jeśli będzie się rozwijał tak harmonijnie, jak do tej pory, to pułap cenowy może nawet sięgnąć siedmiu milionów.

W notesach zagranicznych skautów na pewno znajduje się nazwisko Filipa Marchwińskiego. Kiedy zostawał najmłodszym ligowym strzelcem Kolejorza, mając niespełna 17 lat, wydawało się, że to są największe srebra rodowe Lecha Poznań, że to będzie chłopak, który pobije rekord transferowy ekstraklasy. Filip Marchwiński to perełka, której nie ma sensu sprzedawać poniżej pięciu milionów euro.

Przebojem do składu Lecha wszedł Jakub Kamiński. Został też zauważony przez Jerzego Brzęczka. Gdyby pojechał z reprezentacją na Euro 2020, to suma odstępnego będzie zaczynała się od 7-8 milionów euro.

Coraz mocniejszą pozycję w drużynie Dariusza Żurawia ma Michał Skóraś. Bardzo obiecujący prawoskrzydłowy.

Zobacz również te artykuły

Zostaw komentarz